• Wpisów:117
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 08:34
  • Licznik odwiedzin:16 752 / 3089 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pierwsze parki miniatur pojawiły się w XIX stuleciu - były to wyłącznie kolekcje prywatne. W 1930 otwarto pierwszy publiczny park miniatur - Bekonscot w Wielkiej Brytanii. Prawdziwy ich rozwój nastąpił po II wojnie światowej, kiedy stały się wielką atrakcją turystyczną.
Piekne miejsce w ktore warto sie wybrac z dziecmi Cale miasteczko miniatur ,obok zrobiony plac zabaw dla dzieci,a jest tez i bar dla pokrzepienia swego brzuszka



Fantastyczne miejsce na wyprawe z dziecmi








http://www.bekonscot.co.uk

Postcode for Satnav: HP9 2PL



BEKONSCOT MODEL VILLAGE IS OPEN - 10 AM TO 5.30 PM 7 DAYS A WEEK.









Polecam serdecznie i życze miłej zabawy
  • awatar Gość: ooo widze ze swietne miejsce ,warte zobaczenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Matka Shipton
Prorokini z jaskini

Matka Shipton - Urszula Southeil urodziła się w roku 1488 w Nortfolk w Anglii, zmarła w roku 1561. Prorocze zdolności posiadała od najmłodszych lat. Urszula w wieku 24 lat poślubiła cieślę Toby Shiptona i ostatecznie stała się znana jako Matka Shipton. Wiele jej wizji stało się faktem w ciągu jej życia i w późniejszych wiekach. Zostawiła po sobie rzadkie wiersze pisane prostym językiem, również odnoszą się do naszych czasów. W sumie znanych jest około 50-ciu jej przepowiedni.


PROROCTWA

A teraz słowo, w nieokrzesanym rymie
O tym co będzie w czasie przyszłym

Do góry nogami wówczas świat się obróci
I złoto odnalezione w korzeniu drzewa
Wszyscy synowie Anglii orzący ziemię
Będą często widziani z Księgą w dłoni
Biedny będzie teraz wielką mądrość posiadał
Wielkie domostwa stoją w szerokiej dolinie
Wszystko dookoła pokryte śniegiem i gradem
Wóz bez konia będzie się poruszał
Katastrofa napełni świat żałością.
Będzie w Londynie, w Primrose Hill
W centrum wytrzyma biskupa Spojrzenie.
Dookoła świata myśli ludzkie będą latać
Szybkie jako mgnienie oka.
I woda będzie wielkie cuda czynić
Jak dziwnie. A jednakowoż ziści się.
Przez gigantyczne wzgórza jechać będą dumni ludzie
Żadnego przy nich konia czy osła
Pod wodą, ludzie będą chodzili
Będą spali, będą nawet gadali
I w powietrzu ludzie będą widziani
W bieli i czerni, a nawet zieleni
Wówczas wielki człek przyjdzie i pójdzie
Albowiem proroctwo ogłasza to tak.
W wodzie, żelazo będzie wówczas pływać
Tak łatwo jako drewniana łódź
Złoto będzie widziane w strumieniu i kamieniu
W krainie, która jest jeszcze nieznana.
I Anglia przyjmie Żyda
Myślisz, że to dziwne, ale to prawda
Żyda, który raz powstrzymał pogardę
Chrześcijanin wówczas zrodzi się.
Szklane domostwo upadnie
W Anglii. Ale Niestety, niestety
Wojna będzie podążać za pracą,
Gdzie zamieszkują Poganin i Turek.
Te państwa zamknięte będą w najsroższym konflikcie
Usiłując odebrać życie sobie wzajem.
Kiedy Północ tym sposobem podzieli Południe
I Orzeł wzrośnie w paszczach Lwów
Wówczas podatek i krew i wojna okrutna
Zbliży się do każdych skromnych drzwi.
Po trzykroć śliczna, słoneczna Francja
Wiedziona będzie, by zatańczyć krwawy taniec
Zanim ludzie będą wolni
Trzej władcy, tyrani będą widziani.
Będzie trzech władców w sukcesji
Każdy pochodzi z innej dynastii.
Wówczas gdy najsroższy konflikt jest skończony
Anglia i Francja staną się jednością.
Brytyjska oliwka następnie się splecie
W małżeństwie z germańską winoroślą.
Ludzie chodzą pod i nad i przez strumienie
Spełnione będą ich niezwykłe sny.
Za tych niezwykłych dalekich dni
Kobiety wpadną w szaleństwo,
Ubrane jako mężczyźni, noszące spodnie
I ścięte pukle ich włosów
Będą jeździć okrakiem na mosiężnym grzbiecie
Jak wiedźmy to robią teraz na kiju od miotły.
I ryczące potwory z człekiem na szczycie
Wydają się zjadać niedojrzałe plony
I ludzie będą latali, jako ptaki to czynią
I zdradzą konia i pług.
Będzie znak, widoczny dla wszystkich
Bądź pewny, że tak bez wątpienia się stanie.
Wówczas miłość zemrze i małżeństwa się skończą
I narody zanikają, mniej dzieci
I żony będą pieścić koty i psy
I ludzie żyją tak samo jako i świnie.
W tysiąc dziewięćset dwudziestym szóstym
Pobudowane domostwa podpalone słomą i patykami
Wówczas zaplanowane będą potężne wojny
I ogień oraz miecz rozmiecie ziemię.
Kiedy obrazy jakoby żywe będą się poruszać swobodnymi ruchy
Kiedy łodzie jako ryby pływać będą po morskim dnie,
Kiedy ludzie jako ptaki będą przeszukiwać niebo
Wówczas połowa świata zemrze, głęboko unurzana we krwi.
Dla tych, co żyją w tym stuleciu
W bojaźni i drżeniu to się dokona.
Uciekają w góry i do nor,
By zapaść się w las i dzikie bagniska.
Burze się wściekną i oceany zaryczą
Kiedy Gabriel stoi na morzu i brzegu morskim
I kiedy dmie w swój niezwykły róg
Stare światy mrą, a nowe się rodzą.
Ognisty smok przetnie niebo
Sześciokroć nim ta ziemia zginie
Ludzkość zadrży i przestraszy się
Sześciu heroldów w tym proroctwie.
Przez siedem dni i siedem nocy
Człek będzie oglądał ten imponujący widok.
Pływy podniosą się ponad swój poziom,
By kąsać brzegi i wtedy
Góry poczną ryczeć
I trzęsienia ziemi rozedrą równinę do brzegu.
I zalewające wody, w pośpiechu
Zaleją ziemię z takim hałasem,
Że ludzkość skuli się w zabłoconym bagnisku
I warczy o swoich bliźnich.
On obnaża swe kły, walczy i zabija
I sekretne jedzenie w sekretnych wzgórzach
I okropny w swym strachu, on kłamie (leży)
By zabić maruderów, złodziei i szpiegów.
Człek ucieka w przerażeniu przed powodziami
I zabija i gwałci i leży we krwi
I krew przelana rękoma ludzkości
Ubroczy gorzkością wiele ziem.
I kiedy odszedł ogon smoka,
Człek zapomina i uśmiecha się i kontynuuje
Swoje starania - za późno, za późno,
Dla ludzkości, co zasłużyła na fatalny los.
Jego fałszywy uśmiech - jego podrobiona wielkość,
Będzie służyć Bogom, poruszy ich gniew.
I odeślą oni Smoka z powrotem,
By rozpalił niebo - jego ogon trzaska
O ziemię i ziemię rozrywa
I człek ucieknie, Król, Pan i niewolnik.
Ale zwolna zmuszeni są oni przenieść się
Aby szukać malejącej strugi wody
I ludzie pomrą z pragnienia nim
Oceany podniosą się i wstąpią na brzegi.
I krainy pękną i rozerwą się na nowo
Myślisz, że to dziwne. To się ziści.
W pewnej wielce odległej krainie
Kilku ludzi - och taka mała grupka
Będzie zmuszona opuścić swe solidne wzgórze
I rozejść się po ziemi, tych kilku się liczy (?)
Kto przeżyje to (nieczytelne) i wówczas
Rodzaj ludzki zacznie się znów.
Ale nie na ziemi już tam
Ale na dnach oceanu, surowych, suchych i nagich
Nie wszystka dusza na Ziemi umrze
Kiedy ogon Smoka będzie zamiatał wokół.
Nie wszelka kraina na ziemi zatonie
Ale te będą tarzać się w smrodzie i odorze
Zgniłych ciał zwierząt i ludzi
Roślinności zetlałej na ziemi.
Ale ziemia, która ukaże się z morza
Będzie sucha, czysta, miękka i wolna
Od brudu ludzkości i dlatego zostanie
Źródłem nowej dynastii człeka.
I tych, którzy zawsze żyli w strachu,
Przed smoczym ogonem od wielu lat
Lecz czas wymazuje pamięć
Myślisz, że to dziwne. Ale tak będzie.
I nim rasa zostanie odbudowana
Srebrny wąż będzie widoczny
I wypluje ludzi nieznanego rodzaju
By zmieszać z ziemią teraz
Zimno swym gorącem i ci ludzie będą w stanie
Oświecić umysły przyszłego człeka.
Zmieszać i pokazać im jako
Żyć i kochać i jakim sposobem obdarzać
Dzieci jasnowidzeniem
Rzecz naturalna, więc żeby mogli
Wzrosnąć pełni wdzięku, pokorni, a kiedy to zrobią
Złoty Wiek pocznie się na nowo.
Ogon smoka jest jeno znakiem
Upadku ludzkości i schyłku człeka.
I zanim to proroctwo się wypełni
Będę spalona przy palu, pogodzona
Moje ciało osmalone, a moja dusza uwolniona
Myślisz, że głoszę bluźnierstwo
Jesteś w błędzie. Te rzeczy przyszły do mnie,
To proroctwo się ziści.
Wiem, że idę - wiem, że jestem wolna
Wiem, że to się wydarzy.
Ukryto to - ponieważ tak będzie
Odnalezione przez późniejszą dynastię
Mleczna panna, ładne dziewczę
Kopnie ten kamień przechodząc
I pięć pokoleń ona wychowa
Nim jedno męskie dziecię nauczy się czytać.
Tak więc jest to trzymane z roku na rok
Aż żelazny potwór drżący strach
Pożre pergamin, słowa i pióro i atrament
I ludzkość ma dany czas, aby pomyśleć.
I tylko wówczas, gdy tak się stanie
Ludzkość przeczyta to proroctwo
Ale jeden człek osładza truciznę drugiego
Zasię nie spalę się na próżno.

Ta część była umieszczona z dala od innych i wydaje się być napisana razem, po czym znalazła się w oddzielnym dzbanie...




A teraz moze bardziej szczegółowo Matka Shipton (Ursula Sontheil) urodziła się w 1488 roku, w jaskini przy rzece Nidd w północnym Yorkshire, w Anglii. Nieopodal znajdowała się starożytna studnia, posiadająca ponoć mistyczne moce.
Kobieta, która przyszła opiekować się jej 15 letnią matką, Agatą, mówiła o zapachu siarki i wielkim huku błyskawicy, kiedy dziecko przyszło na świat. Dziecko urodziło się ogromne i zdeformowane. Niektórzy sądzili, że jej ojcem był diabeł. Matka porzuciła ją w wieku dwóch lat i przypuszczalnie na resztę życia wstąpiła do klasztoru.
Matka Shipton od dzieciństwa wykazywała prorocze i psychiczne zdolności. Wielu obawiało się jej samej oraz jej mocy, mocy mistycznych, za pomocą których zawsze pomagała ludziom. Swe przepowiednie wydarzeń, które nadejdą napisała w formie wierszowanej.
Żyła w czasach Henryka VIII, króla Anglii, przewidziawszy jego zwycięstwo nad Francją w 1513 roku - Bitwę pod Ginegate. Przepowiedziała Rozwiązanie Zakonów. Doprowadziło to do redystrybucji bogactw i ziem będących we władzy klasztorów, do wyłonienia się klasy średniej i utrzymania rodzin szlacheckich.
W wieku lat 24 poślubiła stolarza, Tobiego Shiptona. Nie mieli dzieci. W końcu stała się znana jako Matka Shipton - kobieta, która pomogła wielu ludziom.
Jej rodzinne miasto to Knaresborough, w Anglii. Jej moc widzenia przyszłości sprawiła, że jest ona dobrze znana nie tylko w tym mieście, ale i w całej Anglii.
Legenda o niej była przekazywana przez tradycję ustną i niekiedy trochę upiększana. Od roku 1641 ukazało się więcej, niż 50 różnych wydań książek o niej i jej przepowiedniach. Wiele z jej wizji się sprawdziło w ciągu jej własnego życia i w następnych wiekach.
Matka Shipton przewidziała Wielki Pożar Londynu w 1666, klęskę hiszpańskiej Armady w 1588 - jak również nadejście nowoczesnej technologii. Przewidziała nawet swoją smierć w 1561 roku. Dziś jej proroctwa nadal wykazują osobliwą dokładność. Zmarła w 1561 roku.






Znaki będą widoczne dla wszystkich do przeczytania
Kiedy człek będzie czynić najohydniejsze rzeczy
Człek zniszczy milsze istnienia
Traktując je jak swe żony
I plugawa zbrodnia i brutalny czyn
Kiedy człek będzie myślał tylko o chciwości.
I człek będzie szedł jak gdyby śpiąc
On nie patrzy - nieledwie zerka
I żelaźni ludzie, stworzą ogon
I żelazny wózek a także powóz.
Królowie będą czynić fałszywe obietnice
I gadają tylko dla samego gadania
I narody planują przerażającą wojnę
Jakiej nigdy wcześniej nie widziano
I podatki w górę, a żywienie w dół
I narody wiecznie niezadowolone.
Jeszcze większy znak będzie widać
Kiedy człek zbliża się do ostatniego stulecia
Trzy śpiące góry robią wdech
I wymiotują błotem i lodem i śmiercią.
I trzęsienia ziemi połykają miasto za miastem,
W krainach jeszcze mi nieznanych.
I jeden chrześcijanin walczy z innym
I narody wzdychają, choć nic nie robią
I żółci ludzie zyskują wielką moc
Od potężnego niedźwiedzia, z którym się sprzymierzyli.
Ci potężni tyrani nie zdołają
Oni nie zdołają podzielić świata na dwoje.
Ale od ich czynów niebezpieczeństwo się zrodziło
Febra - pozostawiając wielu martwych.
I fizyka nie znajdzie żadnego lekarstwa
Na to, jest gorsza niż trąd.
Och, wiele znaków widocznych dla wszystkich
Prawdą tego prawdziwego proroctwa.

Matka Shipton najwyraźniej badała księgi Biblii, często mawiała: proroctwo mówi, że tak się stanie.... i podawała przykład. Wiedziała co będzie w XX wieku i w dniach ostatecznych. Szybko dostała przydomek "czarownica".

Biografowie podążający jej śladami piszą, że co najmniej dwa lata swojego życia spędziła w pieczarze, gdzie się narodziła. Obecnie pieczara nosi jej imię.


Myślisz, że wypowiadam bluźnierstwo,
Mylisz się, te rzeczy przyszły do mnie
To proroctwo się wypełni.
Wiem, że odchodzę, wiem, że jestem wolna.
Wiem, że to wszystko przyjdzie,
Jest sekretem, ale będzie odnalezione
W późniejszej dynastii.

Mleczna pokojówka, piękne dziewczę,
Jest to rzut kamieniem jak ona przeszła.
I pięć generacji musi zarabiać na chleb
Zanim jeden chłopiec nauczy się czytać.

To będzie utrzymywane z roku na rok
Zanim żelazny potwór rozpęta strach,
Zje pergamin, pióro i atrament
I ludzkość znajdzie czas na myślenie.

Wtedy gdy to przyjdzie,
Wtedy cała ludzkość przeczyta tą przepowiednię,
Jeden słodki mężczyzna zatruje innych,
Więc ja nie będę spalona na próżno.







 

 
Na terenie Walii,nieopodal miasteczka Bangor stoi Zamek Penrhyn ,piekny i mroczny.Był budowlą niezwykle ekstrawagancką jak na owe czasy. Autorem projektu był Thomas Hopper, działający na zlecenie George'a Hay Dawkins Pennanta, który dorobił się wielkiego majątku m.in. na handlu cukrem jamajskim. Pennant chciał, aby jego bogactwo było widoczne na pierwszy rzut oka, i tak oto w latach 1820 - 1845 powstał zamek. Zamek w założeniu miał przypominać normańską warownię. Wprawne oko zobaczy w nim jednak także inne style architektoniczne. Już od chwili ukończenia budowy robił duże wrażenie. Aktualnie jest chętnie odwiedzany przez turystów. Grube, wysokie mury nadają mu charakter prawdziwej warowni. Wnętrze zamku jest jednak nawet bardziej efektowne. Witraże i obrazy, cenne antyki i bogate zdobienia w drewnie i kamieniu – oto co znajdziemy za murami Penrhyn. Jedną z największych atrakcji jest natomiast bez wątpienia... łóżko. Ogromne łoże wykonane z łupka waży ponad tonę, a w 1859 roku spała w nim Królowa Wiktoria. W zamku mieści się też muzeum lalek. Na zakończenie zwiedzania koniecznie trzeba wybrać się na spacer po ogrodach, z których rozciąga się przepiękny widok na Park Narodowy Snowdonia.Ciekawostką jest, że w w 2002 gościła w nim Królowa Elżbieta w ramach swojej 50-tej rocznicy panowania.

Majestatyczny






architektura wnętrz powaliła mnie na kolana ,dawno nie widziałam tak misternej ,pięknej roboty




W pobliskich ogrodach można wypocząć



Wiadomość z okna zamku rozszyfrowana po 100 latach
Piątek, 1 lutego 2013 (22:54)
Po 100 latach udało się rozszyfrować napis wyryty w jednym z okien walijskiego zamku Penrhyn. Historia miłosna, która stoi za tajemniczą inskrypcją, pozostaje dla badaczy wielką zagadką, w którą prawdopodobnie uwikłany był prominentny właściciel kopalni łupków, ogrodnik i zakochana dziewczyna. O sprawie piszą brytyjskie media.



Ubogi ogrodnik i zamknięta w wieży córka prominentnego przedstawiciela walijskiego przemysłu wydobywczego - ta historia miłosna być może rozwiąże zagadkę tajemniczego napisu wyrytego na zamku Penrhyn

Inskrypcja z błędami
O istnieniu inskrypcji w jednej z wież wiedziano od dawna. Próbę rozszyfrowania napisu podjął w październiku 2012 roku Włoch Resi Tomat. Stwierdził, że sentencja "essere amato amando" rzeczywiście jest w języku włoskim, jak wcześniej podejrzewano, ale zawiera kilka błędów - czytamy w serwisie bbc.co.uk.
Według Clare Turgoose napis mówi dokładnie tyle, co "być kochanym i jednocześnie kochać". Rozszyfrowanie napisu pobudziło wyobraźnię badaczy, którzy zaczęli wertować historię rodu w poszukiwaniu wskazówek, które pomogłyby rozwikłać zagadkę.


Butny baron od łupków
Pod koniec XIX wieku zamek był zamieszkiwany przez George'a Douglasa-Pennanta, drugiego barona Penrhyn.
O drugim baronie Penrhyn zrobiło się głośno, gdy przejął po swoim ojcu jedną z największych kopalń łupków na świecie i zaczął ją modernizować po swojemu, zapewniając przedsiębiorstwu Penrhyn Quarry niebotyczne zyski.
Nowy właściciel swoimi "wywrotowymi metodami zarządzania" wypowiedział wojnę związkom zawodowym.Spór przerodził się w długotrwały strajk - jeden z największych konfliktów przemysłowych tamtych czasów.
Z obawy przed mezaliansem zamknął córkę w wieży
Gdy w 1886 roku drugi baron odziedziczył kopalnię, druga córka z pierwszego małżeństwa - Alice - miała 24 lata.



Alice zakochała się w jednym z mężczyzn pracujących na zamku - prawdopodobnie w ogrodniku. Taki mezalians był nie do zaakceptowania, więc ojciec zamknął dziewczynę w wieży, by nie dopuścić do nieszczęścia i zhańbienia rodu. "Huffington Post" porównuje ten wątek do historii z popularnego brytyjskiego serialu "Downton Abbey".


Na jednym z okien pomieszczenia córka barona wyryła swoje imię. Na drugim - prawdopodobnie ową tajemniczą inskrypcję z błędami. Nie ma jednak żadnych dowodów, które ostatecznie rozwiązałyby zagadkę napisu, ale badacze, których wyobraźnia została pobudzona, wertują rodowe księgi...
Lady Alice została artystką. Zmarła w 1939 roku w Londynie. Miała 76 lat i nigdy nie wyszła za mąż.
A teraz ponoć błaka sie tam parę duchow ,i baronowny i lorda a takze ich ukochanego psa
 

 
Grupa skał o nazwie Brimham Rocks mieści się w 50- hektarowym parku Brimham Moor w North Yorkshire, w Anglii. Skały te od tysiącleci były rzeźbione przez wiatr, deszcz czy nawet lodowce, które utworzyły podziwiane dziś tak piękne ich kształty. W śród nich istnieje jedna skała o nazwie Rock Idol, która przyciąga najwięcej turystów. Jest to kamień w kształcie piramidy, który wykonuje pozornie niewykonalny balans na małej osi, a niewykonalny dlatego, że waży 200 ton!


Skała stała się prawdziwym fenomenem i konikiem dla parku Brimham Moor. Kamień jest naprawdę duży ma ponad 4,5 metra wysokości, w której kryje się cała magia tego zjawiska.
Ale sa też i inne







Należny wspomnieć także o innych ciekawych kamieniach znajdujących się w tym parku, takich jak: Dancing bear, Sphinx, Watchdog, Camel czy Turtle. Wstęp do parku Brimham Moor w North Yorkshire, w Anglii jest darmowy od rana do wieczora!
Swietne miejsce na wyprawe rodzinną ,i młodzi jak i starsi zawsze mają co tam do roboty



 

 
Szkocja to jest moja taka perełka do której zawsze wracamcoś mnie do niej zawsze ciągnie ,przyciąga mnie swoim surowym pięknem.
W Szkocji czas zatrzymał się miliony lat temu, wędrując wąskimi dróżkami , gdzie możemy zapomnieć o zasięgu tel. można poczuć, że trafiło się w jeden z ostatnich niezmienionych przez człowieka zakątków naszej planety
uwielbiam Skye





  • awatar Gość: bardzo fajnie i ladnie tam jest :)
  • awatar Gość: extra miejscowa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Eilean Donan Castle

Szkocja och jak wielu z nas kojarzy ją tylko z Whisky,facetów w spodniczkach i kobziarzy

Ale Szkocja jest rowniez krainą zamków ,fortec.
W północnej części Szkocji zwanej Highlands, w drodze na wyspę Skye (niedaleko Dornie) znajduje się Eilean Donan Castle, czyli ponoć najczęściej fotografowany zamek świata.


Zamek został wzniesiony w 1220 roku i przez setki lat przechodził różne koleje losu. Odbudowa, która nadała mu obecny kształt miała miejsce na początku XX wieku.



Dla zwiedzających udostępniono kilka sal, w których prezentowane są różnego rodzaju pamiątki i artefakty nawiązujące do historii zamku (we wnętrzach obowiązuje zakaz fotografowania). Ciekawostką jest pieczołowicie odtworzona zamkowa kuchnia, po której można się przespacerować wśród odgłosów krzątającej się służby i zapachów przygotowywanych dań, które wyglądają jak prawdziwe. Wszytsko to sprawia naprawdę niesamowite wrażenie


Historia Eilean Donan Castle





Pierwsze ślady zasiedlenia wyspy pochodzą z epoki żelaza. Istniał tu wówczas niewielki fort, którego pozostałości odkryto podczas przebudowy zamku w roku 1912. Ziemie wokół Eilean Donan zostały przekazane Colinowi Fitzgerald, synowi irlandzkiego barona Desmond przez króla Alexandra III (1241 – 1286) w podzięce za jego pomoc w walce z królem Norwegii Haakonem IV (1204 – 1263) w bitwie pod Largs w roku 1263, dnia 2 października. W późniejszych latach rodzina ta zmieniła nazwisko na MacKenzie. Jednocześnie Eilean Donan, wybudowany głównie z myślą o ochronie pobliskich ziem przez najazdami Wikingów, stał się ich główną siedzibą. Według lokalnych legend w roku 1306 ukrywał się tutaj także król Robert Bruce (1274 – 1329). W roku 1331 zamek wizytował Thomas Randolph, 1-szy hrabia Moray (1282 – 1332) i Strażnik Szkocji. Na jego rozkaz w zamku zostało ściętych 50-ciu okolicznych „niegodziwców”. Ich głowy zostały następnie zatknięte na zamkowych murach. Według słów samego Randolpha widok ten, świadczący o nieuchronnej sprawiedliwości, był mu „słodszy, niż bukiet róż”. Pretensje do własności zamku były jednak wciąż podnoszone ze strony hrabiów Ross. Doszło między innymi do tego, że naczelnik klanu Kenneth MacKenzie w roku 1350 został pojmany i przewieziony do Inverness. Niedługo później został tam też stracony. U źródeł tego wydarzenia należy upatrywać atak wojsk Uilleam’a III (przed 1330 – 1372), mormaera (wczesny odpowiednik tytułu hrabiego w Szkocji) Ross na ziemie Kenlochlewe. Podczas obrony podległych mu ziem Kenneth MacKenzie zabił kilku z napastników. W efekcie sam został wkrótce uwięziony i stracony. Po roku 1362 z rejonów zatoki Beauly przybył do Kintail klan MacRea. MacRea pełnili tam tradycyjną rolę strażników klanu Fraser. Wkrótce, podobną funkcję zaczęli pełnić także względem klanu MacKenzie. Akt ten zapoczątkował długą historię specjalnych związków pomiędzy obydwoma klanami. W roku 1504 zamek został zdobyty przez Alexandra Gordona (1464 – 1523), 3-ego hrabiego Huntly. Atak Gordona związany był z polityką króla Jamesa IV (1473 – 1513) przywrócenia królewskiej władzy nad wykazującym zbytnią niezależność rejonem szkockich wysp. W roku 1511 Christopher MacRea (ok. 1485 – 1539), pełniący dotychczas rolę strażnika rodu MacKenzie został oficjalnie mianowany konstablem zamku Eilean Donan. Do jego zadań, oprócz obrony zamku należała także ochrona wszystkich okolicznych posiadłości. Tym samym po przeszło 3 wiekach ostatecznie zmienił się właściciel tej twierdzy. W roku 1539 zamek został zaatakowany przez Donalda Gorm’a MacDonald (zm. 1539), zgłaszającego pretensje do tytułu Lorda Wysp. Zaokrętowanym, aż na 50 galerach podkomendnym MacDonalda opór w zamku miało stawić tylko dwóch ludzi: konstabl zamku John Dubh Matheson of Fernaig (zm. 1539) i – nieznany nam z nazwiska – strażnik. W ostatniej chwili dołączył do nich jeszcze Duncan MacRea (ok. 1502 – ok. 1560). Konstabl Matheson zginął podczas tej nierównej walki. Niedługo później także Duncan’owi została tylko jedna strzała. Wyczekawszy momentu wystrzelił ją jednak w samego Donalda Gorma. Zraniony w stopę Macdonald, nie zdając sobie sprawy z powagi sytuacji wyrwą ją, przerywając przy tym jednocześnie tętnicę. To też stało się bezpośrednią przyczyną jego rychłej śmierci. Pozbawieni swojego dowódcy napastnicy spróbowali jeszcze – z dość mizernych skutkiem – podłożyć ogień pod twierdzę, po czym odpłynęli. W roku 1618 pozycję konstabla zamku objął Farquhar MacRea (1580 – 1651). Na ten okres przypada również szczyt świetności Eilean Donan. Według zachowanych przekazów Farquhar był bardzo majętnym człowiekiem. Podczas wizyty jaką złożył mu Colin MacKenzie, 1-szy hrabia Seaforth (1596/1597 – 1633), który zawsze podróżował w towarzystwie „nie mniejszym niż trzech a czasami nawet 500” swoich dworzan, Kenneth był w stanie nie tylko zapewnić im dwa posiłki, ale także zaoferował gościnę naczelnikom wielu okolicznych klanów, którzy ucztowali we wszystkich komnatach zamku. Gdy w roku 1561 MacRea został ostatecznie usunięty z zamku, miał powiedzieć, że: „miło jest opuszczać wyspę, która nie jest zbyt gościnnym miejscem dla osoby jego wieku i tuszy”. W opuszczonym przez Kennetha zamku został natychmiast zakwaterowany garnizon szkockiego wojska parlamentarnego. Wkrótce jednak, z uwagi na ciągłe ataki okolicznej ludności, wojsko to wycofało się bardziej na południe. Trzy lata później, w roku 1654 armia pod dowództwem generała George’a Monk’a (1608 – 1670), wzięła odwet na mieszkańcach Kintail grabiąc i paląc ich domostwa. W roku 1715 noc w zamku, poprzedzającą bitwę pod Sheriffmuir (13 listopada 1715) spędził spory oddział Jakobitów. Podczas niej, jakobici m.in. tańczyli w blasku pochodni na dachu zamku. W roku 1719 zamek został zaatakowany przez trzy angielskie fregaty. Po trzydniowym ostrzale został on zdobyty i wysadzony w powietrze. Odbudowany w latach 1912 – 1932 i połączony ze stałym lądem ciekawym, kamiennym mostem Eilean Donan stał się wkrótce jednym z najsłynniejszych zamków na świecie.

  • awatar Gość: Ten zamek jest przepiekny ,czas chyba na wczasy :) fajnie prowadzisz bloga ,jest co poczytac :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Nareszcie wiosna ,taka prawdziwa ,sloneczna ,cudowna Jest ciepło ,miło fajnnie jest wypić kawke na ogródku miło
 

 
No niestety przez cały dzień próbowałam dodać wpis i d...
Zobacze może jutro sie uda
 

 
dalej niewiem o co chodzi ??? dalej nie moge dodac żadnego wpisu kurde >
 

 
Malowane ,klejone pisane ,rysowane hmm kto co lubi

cudne i takie proste










Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nic tylko sie wściec można !!!!!!!!
Opisałam dziś cała wyspe Skye i co??? wszystko mi zniklo ku....
  • awatar Pisane Zyciem: @orionblues: dzisiaj mi sie trafilo to juz pare razy ,nie dam rady wogóle nic dodać :(
  • awatar orionblues: a swoją drogą ,,u Ciebie jest bardzo sympatycznie i nastrojowo'', tak milutko, tylko gospodyni brak i herbatki,,,,,pozdro,
  • awatar orionblues: skąd ja znam takie wypadki?, znikanie tekstów na Pinger'ze to norma, nikt od tego nie umarł, tylko robimy to, po raz kolejny z szacunku dla odwiedzających Naszego bloga,,,,,,współczuję,,,,,pozdro,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kto by nie słyszał choć raz o słynnym potworze z Loch Ness?Pewnie wszyscy My ludzie mamy swoją wyobraznie ,a świat ma swoje niewyjaśnione tajemnice ,czasami mroczne a czasami bardzo przyjemne ,do jakiej kategorii możemy zaliczyc tę ??? tego niewie nikt ....



Było to 2 maja 1933 roku. Od tego czasu datuje się oficjalne rozpoczęcie legendy poszukiwania potwora ze szkockiego jeziora. Wtedy też po raz pierwszy użyto słowa „potwor”. Określenie to przylgnęło do Nessie po dzień dzisiejszy. Pierwsze wzmianki o tajemniczym zwierzęciu zamieszkującym największy słodkowodny zbiornik Wysp Brytyjskich, pojawiły się dużo wcześniej, bo w podaniach Żywota św. Kolumby datowanych na ok. siedemsetny rok n.e. Potem, historia tajemniczego zwierzęcia powraca, w relacjach naocznych świadków w każdym stuleciu. Według, relacji osób, które go widziały, potwór zawsze był wielki (od kilku do kilkunastu metrów), z jednym lub kilkoma garbami i długą szyją. Nogi podobne do słoniowych lub płetwy. Potrafił szybko przemieszczać się tuż pod powierzchnią wody.


Pierwsze zdjęcie Nessie zostało wykonane 12 listopada 1933 roku, przez Hugh Gray’a mieszkańca Foyers, który miał zrobić zdjęcie potworowi siedzącemu na skale znajdującej się nad powierzchnią jeziora. Fotografia, wraz z opowieścią Gray’a została opublikowana w szkockim dzienniku Daily Mail. Pierwszy świadectwo filmowe o Nessie pochodzi także z 1933 roku. Malcolm Irvine, Stanley Clinton i Scott Hay przyjechali nad Loch Ness, by sfilmować zwierzę zamieszkujące jezioro. 12 grudnia, ok. godziny 14.00 Irvine nakręcił film, który ich zdaniem przedstawiał poszukiwanego potwora. Po raz pierwszy dokument wyświetlono 2 stycznia w Londynie na zamkniętym pokazie. Wówczas zrelacjonował to The Times. Nota prasowa z 4 stycznia 1934 zawierała opis filmu, który nie zachował się do czasów obecnych. Zgodnie z tym artykułem, trwał on 2 minuty. Widoczne były na nim garby stworzenia, przesuwającego się z lewej na prawą stronę kadru.



Oczywiscie naparstek musi być




http://www.lochness.com/home.aspx
http://enjoylochness.com

http://www.fortaugustus.net
Jedną z nowszych teorii jest inne naturalne wyjaśnienie zjawiska potwora z Loch Ness. Otóż część z naukowców spekuluje, że na dnie jeziora znajduje się jakieś niewielkie pęknięcie skorupy ziemskiej, być może część uskoku tektonicznego, któremu czasami zdarza się lekko drgać. Takie mini-trzęsienia ziemi mogą wywoływać dziwne fale, pojawiające się często na powierzchni zupełnie spokojnej wody. Jedną z takich fal udało się nawet sfilmować ekipie telewizji Discovery, realizującej film o potworze z Loch Ness. Widziałem ten film i rzeczywiście, muszę się zgodzić z tym, że taka fala istotnie przypomina wzburzenie wody towarzyszące płynącemu zwierzęciu pokaźnych rozmiarów. Jednak pod powierzchnią wody nie kryje się nic, co widać na filmie dokładnie. Jednak skoro fale takie wywoływane są przez jakieś mikrowstrząsy tektoniczne, to dlaczego nie są one odczuwalne na brzegu i rejestrowane przez pobliskie stacje sejsmiczne? Znając przecież dzisiejszy stan zaawansowania technicznego, nie byłoby to niczym szczególnie trudnym.
Kolejnym, najczęściej powtarzanym przez Burtona i innych oponentów, wyjaśnieniem jest teoria mówiąca o całkowicie znanym zoologom pochodzeniu rzekomego potwora. Chodzi tutaj o całą gamę zwykłych zwierząt wodnych i ziemno-lądowych, takich jak ryby, wydry, ptactwo wodne czy też piżmaki. Istotnie, wiele rzekomych zdjęć potwora udało się wyjaśnić, jako stado startujących z wody kaczek, czy też płynącą tuż pod powierzchnią wody sporą rybę. Jednak bez przesady. Naprawdę niemożliwe jest pomylenie kilkunastometrowego stworzenia z ogonem nurkującej wydry, jak sugerował to Burton. Innym wyjaśnieniem sprawy potwora z Loch Ness było umiejscowienie w tym jeziorze zwierzęcia pokaźnych rozmiarów, występującego zupełnie w innej strefie klimatycznej, które jakimś cudem znalazło się w tym szkockim zbiorniku. No cóż, można powiedzieć, że skoro w polskich rzekach czasami spotyka się piranie, to dlaczego w Loch Ness nie miałaby żyć np. orka lub olbrzymi jesiotr? Wszystko pięknie, tylko że świadkowie opisują zwierzę z jeziora jako stworzenie całkowicie im nieznane, obce także oficjalnej zoologii. Jednak takiego rozwiązania nie można wykluczyć, chociaż trudno spodziewać się, aby w szkockim jeziorze przez tyle lat żyło stado orek, które musiałyby się tam rozmnażać. Wnioskując z powyższego, można stwierdzić, że pojedyncze obserwacje i spotkania z rzekomym potworem można wytłumaczyć jako zjawiska naturalne, zwykłe zwierzęta lub innym prozaicznym wytłumaczeniem, jednak całość wymyka się tak klarownym klasyfikacjom.









Legenda o nim napewno nigdy nie zginie wśród książkowego kurzu
Jedziemy dalej kupujemy bilety na statek Jacobite aby przepłynąć jezioro ,oraz dostać sie do zamku Urquhart
https://www.jacobite.co.uk






Wszystkie miejsca oznaczone na mapie wokół jeziora są warte zobaczenia





Zamek Urquhart nad Loch Ness
Urquhart to romantyczna ruina położona na zachodnim wybrzeżu jednego z najbardziej tajemniczych jezior Szkocji. Mówi się, że najsłynniejszy potwór tej krainy - Nessi - zamieszkuje grotę pod zamkiem.

Ruiny zamku Urqhart to zdecydowanie najlepszy punkt widokowy na jezioro Loch Ness. Nie dziwi nas zatem, że jest to także ulubione miejsce do wypatrywania potwora. To tutaj wykonano najwięcej jego zdjęć. W położonym niespełna 3 kilometry na północ Dumnadrochit znajdują się dwa rywalizujące Loch Ness Monster Visitor Centre pełne filmów, dokumentów, zdjęć, modeli i opisów poświęconych Nessie. My jednak przyjrzymy się bliżej zamkowi, który był niegdyś jedną z najpotężniejszych budowli Szkocji.

Historia zamku rozpoczyna się w 1230 roku, kiedy Aleksander II tłumi rewolucję w Moray i postanawia zbudować nad Loch Ness twierdzę obronną. Jeszcze przed końcem XIII wieku zamek dostaje się w ręce Anglików, by jednak w kilka lat później – w 1303 roku powrócić do Szkotów i pozwolić Robertowi Bruce’owi na przygotowywanie się tutaj na nadejście wojsk Edwarda II.

Od 1390 roku budowla narażona jest na nieustanne ataki klanu Macdonaldów z zachodnich wysp, którzy mają nadzieję na zdobycie szkockiej korony. Przez następne 150 lat, będąc przedmiotem klanowych rozgrywek o władzę, zamek przechodzi z rąk do rąk. Pomimo podejmowanych często prób reperacji konstrukcji, twierdza popada stopniowo w ruinę. Nie odgrywa już nawet większej roli w czasie wojny domowej w latach 40-stych XVII wieku.

Ostatnim ważnym epizodem, w jakim przychodzi zamkowi brać udział, jest rewolucja jakobińska - w trakcie jej trwania budowla gości w swoich progach mały garnizon protestancki, który opuszczając zamek, wysadza go w powietrze, by uniemożliwić tym samym przejęcie go przez wroga. Od tego czasu potężna niegdyś budowla służy okolicznym mieszkańcom jako źródło materiału budowlanego, dzieląc tym samym los wielu innych budowli historycznych.


Jedyne co do dziś zachowało się z zamku, to dwie oddzielne części konstrukcji na przeciwległych występach skalnych. Znajdująca się na południowej stronie najwyższa część ruiny, to wyższy dziedziniec, z którego roztaczają się wspaniałe widoki. Po przeciwnej stronie znajduje się zamkowa wieża – niegdyś pięciokondygnacyjna. Pośrodku znajduje się stróżówka, a od strony jeziora brama, która w trudnych czasach umożliwiała dowożenie zapasów statkami.

W pobliżu zamku znajduje się Visitor Centre z parkingiem, sklepem, kawiarnią, wystawami i imponującym modelem oryginalnej bryły zamku.

Urquhart znajduje się w odległości około 30 kilometrów od Inverness. Jeśli nie byliście jeszcze nad Loch Ness i zastanawiacie się, w którą stronę należy się wybrać, możecie oczywiście pojechać trasą B826/852 biegnącą wzdłuż przeciwnego – wschodniego – brzegu jeziora. Jest ona z pewnością mniej uczęszczana niż A82, ale nie oferuje widoków choćby porównywalnych do tych z Urquhart.





http://www.historic-scotland.gov.uk/propertyresults/propertyoverview.htm?PropID=PL_297
http://www.urquhart-castle.co.uk



I takim to akcentem mam nadzieje ze w niedalekiej przyszlości znów bede mogła zobaczyć sie z Nessim Poszukiwanyyy

 

 
Zakochana w Szkocji
Pierwszy raz do Szkocji pojechaliśmy jak nasz Alex byl jeszcze malutki ,malo zwiedziliśmy w tedy ,więc czas było powrócić Zaczne więc może od ślicznie położonego miasteczka jakim jest Inverness ,zacznijmy może od tego że Inverness jest stolicą Highland ,to najdalej wysunięte miasto w Wielkiej Brytanii.Miasto lezy około 270 km na północ od Glasgow,nad rzekaNess łączącej Loch Ness z Morzem Północnym.Stad pochodzi nazwa Inverness ,która w języku Gaelickim brzmi Inbhir Nis co znaczy Ujscie rzeki Ness.
Jednym z ciekawych miejsc w mieście jest Światynia Saint Andrews Cathedral.Świątynia ta była pierwszą katedrą wybudowaną w Wielkiej Brytanii po reformacji.
http://www.morayepiscopalchurch.scot/inverness-cathedral/





Kolejnym miejscem wartym zwiedzenia i poznania jego historii jest Inverness Castle ,zamek położony jest na wzniesieniu w centralnej części miasta ,też nad rzeka Ness.


został wybudowany w latach 1835 – 1836. Architektem wykonanej z czerwonego piaskowca budowli był urodzony w Edynburgu architekt, pionier szkockiego stylu baronialnego, William Burn (ur. 1789 – zm. 1870). Neogotycka budowla mieści obecnie siedzibę sądu okręgowego. W okresie od marca do października otwarta jest w zamku interaktywna ekspozycja „Castle Garrison Encounter” podczas której zwiedzający mogą wcielać się w rolę rekrutów wstępujących do XVIII-wiecznej armii hanoverskiej. W okresie letnim, około godziny 19, przy południowym wejściu na esplanadę gra dudziarz.





Obecny zamek Inverness powstał na miejscu znacznie starszej twierdzy.
Oryginalna twierdza istniała w tym miejscu z pewnością już w pierwszej połowie XI wieku. W roku 1057 Malcolm III Canmore (ok. 1031 – 1093) zniszczył warownię należącą do króla Macbetha (przed 1020 – 1057). Według tradycji, rozpowszechnionej później przez Williama Shakespeare’a (przed 1565 – 1616) właśnie w niej Macbeth miał zabić króla Duncana I (przed 1020 – 1040). Faktycznie Duncan został jednak zabity w Pitgaveny niedaleko Elgin, najprawdopodobniej przez swoich własnych ludzi (którym mimo wszystko mógł przewodził Macbeth), dnia 14 sierpnia 1040 roku. Odbudowany przez króla Malcolma III zamek, został następnie przebudowany przez kolejnych władców Szkocji: Davida I (1083/1085 – 1153) i Williama I Lwa (1142/1143 – 1214). Nowa twierdza stanowiła typowy szkocki stołp otoczony obronnym murem. Zamek ten został następnie zajęty przez króla Anglii – Edwarda I (1239 – 1307) podczas I-szej Wojny o Niepodległość Szkocji (1296 – 1328). W roku 1310 twierdzę z angielskich rąk odbił król Robert I Bruce (1274 – 1329). W roku 1427 król James I (1394 – 1437) zorganizował w zamku spotkanie 50-ciu naczelników górskich klanów, w tym m.in. Alexandra of Islay (Alexander MacDonald), hrabiego Ross (ok. 1390 – 1449). Wszyscy uczestnicy spotkania zostali aresztowani (trzech z nich zostało ściętych pod zarzutem zdrady) i zwolnieni dopiero gdy dostarczyli w zamian innych zakładników oraz przyrzekli lojalność i „dobre własne zachowanie” Jamesowi I. Już dwa lata później Alexander of Islay udowodnił swoją lojalność i „dobre zachowanie” atakując Inverness. Pomimo, że miasto zostało podczas tego ataku całkowicie spalone, królewski zamek pozostał niezdobyty. Zdobył go dopiero syn Alexandra, John of Islay (MacDonald), 4-ty i ostatni Lord Wysp (1434 – 1503) w roku 1455. Przez wiele lat John of Islay władał hrabstwem Ross i Wyspami jako praktycznie niezależny książę. Dopiero w roku 1476 John uznał wyższość króla Jamesa III (1451 – 1488), tracąc przy okazji tytuły hrabiego Ross i Lorda Wysp. W zamku przebywał także kolejny władca z dynastii Stewartów: James IV (1473 – 1513). W roku 1491 zamek został zdobyty przez członków klanu Mackintosh podczas wydarzeń zapisanych w historii pod nazwą Raid of Ross (walki toczone na terenach hrabstwa Ross przez klany: Macdonalds of Lochlash, Macdonalds of Clanranald, Cameron, Mackintosh z konfederacją klanów Chattan i Mackenzie). Zniszczony zamek został odbudowany przez George’a Gordona, 4-ego hrabiego Huntly (1514 – 1562). Kiedy w sierpniu 1562 roku królowa Maria Stuart (1542 -1587) ruszyła w stronę Inverness, Gordon jako jeden z Lordów Kongregacji odmówił jej wstępu do zamku. W tej sytuacji lojalne wobec Marii klany Munro i Fraser przeprowadziły na warownię udany atak. W październiku, po przegranej bitwie pod Corrichie (dnia 28 października 1562 r.) George Gordon wraz ze swoim synem Johnem dostał się do niewoli. Wkrótce później 4-ty hrabia Huntly zmarł na apopleksję. Jego syn John Gordon of Olgivie (po. 1530 – 1562) został natomiast powieszony w Aberdeen. Podczas Wojny Domowej w Szkocji (1644 – 1651) w roku 1644 James Graham, 1-szy markiz Montrose (1612 – 1650) na czele wojsk lojalnych królowi Charles’owi I (1600 – 1649) zaatakował Inverness. Oblężenie zamku zakończyło się jednak dla Montrose’a fiaskiem. Twierdza została zdobyta podczas kolejnego szturmu wojsk królewskich w połowie lutego roku 1649. Skuteczny atak przeprowadziła silna armia pod dowództwem Thomasa Mackenzie of Pluscardine (zm. 1687). Garnizon zajmujący zamek został wypędzony, a sama twierdza znacznie wzmocniona. Wobec zbliżających się wojsk parlamentarnych pod dowództwem generała Davida Leslie (ok. 1600 – 1682) władające zamkiem i miastem klany (obok Mackenzie’s m.in. także klany Munro i Fraser) wycofały się do hrabstwa Ross, zostawiając tylko niewielką załogę do obrony warowni. Leslie zrezygnował jednak z ataku i zawrócił na południe. Wkrótce zamek popadł też w ruinę. Jego stan był na tyle zły, że Olivier Cromwell (1599 – 1658) poniechał prób jego naprawy. Zamiast tego w latach 1652 – 1657 w Inverness powstała jedna z jego szkockich cytadel (około kilometra na północ od zamku). W roku 1662 na prośbę Naczelników okolicznych klanów została ona zniszczona na polecenie króla Charlesa II (1630 – 1685). Jedynie jej niewielkie fragmenty zachowały się do dnia dzisiejszego. Podczas tzw. I-ego powstania jakobickiego w roku 1715 zamek broniły lojalne wobec króla George’a I (1660 – 1727) oddziały klanu MacKay. Pomimo, że zamek został wówczas zdobyty, to jeszcze w tym samym roku z powrotem odbiły go wojska rządowe. W roku 1725 generał George Wade (1673 – 1748) odbudował i znacznie wzmocnił warownię celem lepszej kontroli nad stale sprawiającymi kłopoty górskimi klanami. Do oryginalnej wieży zostały dodane wówczas boczne skrzydła mieszczące baraki oraz od północnej strony dom gubernatora. Po południowej stronie wybudowano także kaplicę oraz kilka budynków gospodarczych. W roku 1745, podczas II-ego powstania jakobickiego (1745 – 1746) zamek był chroniony przez lojalny rządowi klan Ross. Jednak wkrótce po przejęciu dowództwa przez generała Johna Cope (1690 – 1760) w roku 1746 zamek został zdobyty przez Jakobitów. Ostatecznie, po przegranej bitwie pod Culloden (16 kwietnia 1746r.) wycofujący się Jakobici wysadzili go w powietrze.
Do początków XX wieku z oryginalnego zamku zachowały się odkryta w roku 1909 studnia, schody leżące od strony Castle Street oraz część muru obronnego pomiędzy wzgórzem a tą ulicą. Obecnie jedyną pozostałością jest ulokowana na zamkowym dziedzińcu wspomniana wyżej studnia.
Następna atrakcja to oczywiście The Highlanders' Museum
które też koniecznie trzeba odwiedzić
http://www.thehighlandersmuseum.com




Jest jeszcze pare ciekawych i wartych do zobaczenia miejsc ,ale to już kto co lubi zawsze można poszperać w internecie i dużo ciekawostek poczytac




Tak jak widać most podświetlany wieczorową porą a za mostkiem po jego lewej stronie znajduje sie bardzo przyjemna knajpka w której można sobie odpoczac po calym dniu zwiedzania ,bardzo polecam gdyż jedzenie ,od polskiego szefa kuchni jest pyszne ,do tego dobre zimne małe piwko i przyjemna obsługa
http://www.johnnyfoxes.co.uk





To mniej lub więcej ,jak kto woli na temat tego miasteczka jakim jest właśnie Inverness Za niedługo wybierzemy się do Loch Ness
A na sam koniec dodaje bardzo przydatną stronke

http://polemi.co.uk/turystyka-w-szkocji/miasta-miejscowosci/inverness-1943
  • awatar Gość: ja sie juz wybierm dwa lata tam ,ale fajnie ze mozna cos poczytac wczesniej ,wiec wielkie dzieki ,blog jest mega
  • awatar Gość: opis miejsca niesamowity ,brawo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień zaczeliśmy kreatywnie ,usiedlismy w jadalni gdzie mogliśmy czynić cuda z papieru przy pomocy nożyczek i kleju .

Z dużego pięknego kieliszka na wino zrobilismy np.świecznik można ? można troche kleju i papieru i robimy cuda




Jednym slowem wszyscy bylismy szczesliwi tym co nam wyszlo i szykowaliśmy się do świetowania



Wieczór uplynąl milo i smiechu bylo co nie miara ,walentynki uważam za udane
Dziekuje kochanie ze jestes i dziekuje dzieciakom za mile spedzony wieczór




 

 
W miejscowości Watford znajduje się wspaniałe muzeum Harrego Pottera.30 min.autem od Londynu
Muzeum powstało w wytwórni filmów Warner Bros, gdzie kręcono wszystkie części filmu Harrego Potera. Dla fanow którzy czytali książkę i oglądali film będzie to na pewno fascynująca przygoda zobaczyć jak kręcono film „ od kuchni.Myśmy jechali swoim autem ,ale wiem że do muzeum można się w łatwy sposób dostać autobusem z Londynu. Należy dotrzeć najpierw na stację Euston metrem i tam przesiąść się w kolej do Watford Junction.W Watford Junction kursuje specjalny 2 piętrowy autobus, który zawozi nas bezpośrednio pod Wytwórni filmów. Autobus kosztuje 2 Funty w obydwie strony od osoby.


Wiec czas zacząć przygode z magią
Zaczyna sie od krotkiej pogawędki z osobą prowadzącą,pózniej przechodzimy do sali kinowej. .Oczywiście oglądamy 7 części ale w formie reklamowego spotu. Opowiadają o nich aktorzy, którzy grali Harrego, Rona i Hermionę. Stoją na tle wielkich drzwi- wejścia do Hogwartu. Opowiadają że praca przy filmie była dla nich wspaniałą przygodą, spędzili tu dużo wspaniałych chwili, nawet obchodzili urodziny .Następnie po ok. 15 minutowym wprowadzeniu w filmowy świat Harry Ron i Hermiona żegnają się i zapraszają do przygody wychodząc przez wielkie Hogwartowe drzwi. I nagle ekran się unosi w górę i odsłania dokładnie te same drzwi w których przed chwilą zniknęli bohaterowie! Wspaniały efekt ! Drzwi są wielkie i piękne , wspaniale rzeźbione i oświetlone. Przewodnik otwiera je i zaprasza do sali głównej Hogwartu.



Sala jest piękna, klimatycznie oświetlona. A wszystko tak rzeczywiste. Sztućce na stołach mają ornamenty, stoją też tam kielichy a dzbanki do picia zakończone są złotym pyszczkiem świnki Na ścianach płoną pochodnie.


Oczywiście profesor Dumbledore zaprasza na dalsze zwiedzanie


Jest kocioł czarownic





Gabinet Dumbledora zachwyca


hmmm nie moze też zaabraknąć oczywiście peronu hha.Następnie przechodzimy do kolejnych atrakcji .Są to duże rekwizyty takie jak piętrowy fioletowy autobus- Błędny rycerz, dom Potterów, czy latające auto którym Ron i Harry w 2 części przybyli do Hogwartu




Dom wujostwa


Ulica Pokątna -Magia
Można przechadzać się po niej zaglądając do sklepów, których wystawy są niesamowite .Są słodkości, sprzęt dla czarodziejów, sklep z różdżkami Olivandera i sklep ze śmiesznymi rzeczami braci Weasleyów. Na ulicy panuje lekki półmrok który dodaje magicznego klimatu.


Nieamowita makieta całego zamku-niesamowita
Zamek otoczony jest barierkami można go obejść w koło i podziwiać z każdej strony .Na specjalnych monitorach ustawionych w alejkach można zobaczyć jak makieta powstawała. 40 dni zajęło ekipie zbudowanie Hogwartu. Wycieczka kończy się znów sklepiku, gdzie można nabyć pamiątki i jeszcze raz nacieszyć oko magicznymi gadżetami.


Polecam wszystkim i starym i młodym wybrać się na spotkanie z przygodą
kilka przydatnych stron :
https://www.wbstudiotour.co.uk
http://www.timeout.com/london/things-to-do/harry-potter-in-london-tours-walks-and-more
 

 
Pomiedzy wycieczkami,wyprawami jestem tez mamą
Wiec musze byc tez kreatywna razem z dzieckiem ,ktore tez potrzebuje zabawy i przygod
Zatem zaczelismy bawic sie papierem i oto co nam wyszlo oczywiscie nasz kot Czeslaw nam pomagal



No i efekt koncowy zabawy



 

 
Juz podczas wjazdu zauwalismy jaka ona jest piekna,stara.Wiec jak najszybciej zaparkowalismy naszego gryfona i dawaj ruszac na poznawanie historii tej przecudnej katedry .
Katedra na wzgorzu ma 84 metry dlugosci i jest jedna z wiekszych w Anglii . Najstarsze zachowane fragmenty pochodzą z XI w.: wieża, transepty i część nawy z półokrągłymi, normańskimi łukami i oknami. W XIII w. nawę powiększono do obecnych rozmiarów. Z tego okresu pochodzą ostre gotyckie łuki w stylu wczesnego gotyku angielskiego. W XIX w. katedre poddano renowacji, ratując ja od zniszczenia i przywracając dawną świetność miejsca modlitwy od ponad 1700 lat. Pielgrzymi szczegolnie w okresie Sredniowiecza podróżowali do miejsca stracenia Albana, przyciągani przez wieści o cudach i uzdrowieniach. Alban , obywatel rzymskiego miasta Verulamion przyjal chrzest po tym jak zapewnil schronienie przesladowanemu chrzescijanskiemu kaplanowi , zostal skazany przez Rzymian za odmowe wyrzeczenia sie swojej nowej wiary i zostal pochowany na wzgorzu w miejscu gdzie teraz stoi katedra . We wnetrzu katedry w tylnej czesci znajduje sie jego symboliczny grob, miejsce pielgrzymek od setek lat . Nikt nie zna daty budowy pierwszego kosciola wybudowanego na miejscu smierci Albana , z zapiskow historycznych wynika , ze krol Mercji Offa ufundowal w tym miejscu w roku 793 wiekszy kosciol wraz z opactwem Benedyktynow . Pierwszy normandzki opat Pawel z Caen calkowicie przebudowal kosciol w stylu normanskim w latach 1077-1115 , do budowy uzyto cegiel i kamieni z opuszczonego rzymskiego miasta .Budynek wraz z 44 metrowa wieza sa nadal w duzej mierze zachowane . Od XII wieku budynek zostal rozbudowany w stylu staroangielskim (pozny gotyk) a po zawaleniu sie 5 lukow nawy glownej w roku 1323 odbudowano go w stylu pelnego gotyku , przez setki lat opactwo bylo celem pielgrzymek do grobu sw Albana , pierwsze pisane wzmianki o tym zwyczaju pochodza z roku 429 ne. We wnetrzu katedry znajduje sie kamienna przegroda nawy glownej (powstala ok roku 1360) ktora oddziela czesc publiczna nawy od pomieszczen choru , wneki sa puste , poniewaz rzezby przedstawiajace swietych zostaly zniszczone po rozwiazaniu i zamknieciu klasztoru na polecenie krola Henryka VIII w roku 1539 . Krolewski urzednik sprzedal budynek wladzom miasta i ustanowiono tam anglikanski kosciol parafilany , miasto nie mialo wystarczajaco duzo srodkow na utrzymanie tak duzego kosciola i przez nastepne 300 lat znaczna czesc budynku ulegla zniszczeniu , dopiero w XIX wieku (1877) gdy kosciol opactwa zostal uznany za katedre utworzonej diecezji sw Albana uznano potrzeba gruntownej renowacji , dzis jest to kosciol diecezjalny dla dwoich hrabstw a w jego nawie biskup wyswieca nowych ksiezy . W chorze znajduje sie tron biskupi (po lacinie -cathedra) oraz stalle dla ksiezy i choru , we wnetrzu katedry znajduje sie grob Nicholasa Brakespera ktory w roku 1154 zostal jedynym w historii angielskim papiezem Hadrianem IV , na wiezy zainstalowany jest 12 dzwonny carrilion , wspanialy kamienny oltarz glowny katedry zostal wzniesiony w roku 1484 przez opata Wiliama z Wallingford , znajdujace sie we wnekach rzezby oraz krzyz zostaly odnowione w XIX wieku . W czesci polnocnej nawy poprzecznej znajduje sie okragly witraz –Okno Rozy , a w tylnej czesci katedry znajduje sie Kaplica Matki Boskiej , wybudowana w XIV wieku ktora po zamknieciu kosciola w czasach krola Henryka VIII pelnila funkcje szkoly, kaplice odnowiono ale ornamentacja okien i figur pozostala nienaruszona od wiekow. W kaplicy tej wykorzystywanej przez przedstawicieli roznych wyznan chrzescijanskich odbywaja sie msze rzymskokatolickie , raz w miesiacu nabozenstwa luteranskie w jezyku niemieckim oraz regularne nabozenstwa Kosciola Ortodoksyjnego .
https://laudate44.wordpress.com/2013/03/07/st-alban/








http://b4.pinger.pl/bc6a459280479ad333f6b38b3bd81f42/7015584619_b761001816_b.jpg

http://b2.pinger.pl/0d92b86b9be1e810ff82e7b707b2da49/jbkcasjb.jpg

http://b3.pinger.pl/84aac224b1965974bfe4ac44c0150140/4335082_DSC_02912.jpg
 

 
Wizyta dziadkow wszystkie dni tak przeszly szybko ze się az rozżaliliśmy ,niby trzy tygodnie to sporo ,ale niestety nie jest to dużo .Cudnie było spedzić świeta Bożego Narodzenia wspólnie ,rozkoszować się wspólną wycieczką ,najeść sie wspolnie u chinola i porozrabiać oczywiście troszke



Mamy nadzieję się częscieej bedziemy widzieć Kochamy naszych dziadkow i czekamy na nastepną wizytę
 

 
Jak nie kochać jesieni...

Jak nie kochać jesieni, jej babiego lata,
Liści niesionych wiatrem, w rytm deszczu tańczących.
Ptaków, co przed podróżą na drzewach usiadły,
Czekając na swych braci, za morze lecących.

Jak nie kochać jesieni, jej barw purpurowych,
Szarych, żółtych, czerwonych, srebrnych, szczerozłotych.
Gdy białą mgłą otuli zachodzący księżyc,
Kojąc w twym słabym sercu, codzienne zgryzoty.

Jak nie kochać jesieni, smutnej, zatroskanej,
Pełnej tęsknoty za tym, co już nie powróci.
Chryzantemy pobieli, dla tych, których nie ma.
Szronem łąki maluje, ukoi, zasmuci.

Jak nie kochać jesieni, siostry listopada,
Tego, co królowanie blaskiem świec rozpocznie.
I w swoim majestacie uczy nas pokory.
Bez słowa na cmentarze wzywa nas corocznie.
Tadeusz Wywrocki
 

 
Moja piękna jesień

"Uwielbiam te kolory
Ten szum liści na wietrze
Te bezszelestne myśli ,
które w tedy mam w głowie "




 

 
Kiedy chwile zabierają mi tchnienie...

Jak dobrze być z kimś kto cię rozumie ,kocha ,jest twoim najlepszym przyjcielem ,i zawsze na dobre i złe ,kto widzi w tobie siłe swojego związku ,swojej wiary ,swojej rodziny....

Pomyśleć ,i napisać to co myśli glowa ,to co przychodzi ci na myśl ...To co Ważne...

Kochać swoich bliskich ,przyjacioł ,tych fałszywych też kochać -bo ktoś musi...

Myśleć za siebie , za innych ,za dzieci ,dorosłych ,za zwierze ....

Robić to co sie kocha ,lubi ...co ważne i nieważne ,szaleć ,wariować ,bawić się ...Poczuć się dzieckiem,beztroskim,wesołym ...Ufnym...

ŻYĆ .


J.Ch.


 

 
Chciałabym aby moje marzenia sie spelniły ,....tylko że to jest chyba niestety niemożliwe Tyle jeszcze bym chciała osiągnąć ,tyle zrobić .....biegać boso po łące ,uśmiechać sie do kwiatów ,łapać krople deszczu w biegu hmmm jeszcze mam tyle do zobaczenia ,a tu ciągle brak funduszy ,brak zdrowia
 

 
Dublin -niestety objechaliśmy go busikiem objazdowym który prowadził nasz Polski kierowca ,miły i sympatyczny gościu ,szkoda żenie mielismy czau na szczegółowe zwiedzenie go ,więc nie pozostaje nam nic innego jak wróić do tego miasta

Ale przejdzmy do objazdówki



Dublin- miasto jest położone na wschodnim wybrzeżu Irlandii, nad Morzem Irlandzkim, u ujścia rzeki Liffey (irl. An Life) do Zatoki Dublińskiej. Rzeka dzieli miasto na dwie części o zdecydowanie odmiennym charakterze: Northside oraz nowocześniejszą i bardziej zamożną Southside. Dublin jest głównym ośrodkiem administracyjnym, kulturalnym, ekonomicznym i przemysłowym kraju. Miasto posiada port morski połączony kanałami z rzeką Shannon oraz port lotniczy Dublin. Miasto jest też ośrodkiem turystycznym.






Dublin historyczny
Baile Atha Claith, gaelicka nazwa Dublina oznacza „Miasto Przegrodzonego Brodu”. Początki celtyckiego osadnictwa u ujścia Liffey datuje się na czasy wczesnego chrześcijaństwa, ale za datę powstania miasta przyjmuje się rok 841, a za jego założycieli uważa się Wikingów. To oni w miejscu tzw. Czarnego Rozlewiska (irl. Dubh –black Linn - pool), wznieśli warownię.
W początkach swojego istnienia Dublin był ważnym ośrodkiem handlowym w tej części Europy. W 1171 roku Irlandia padła ofiarą najazdu Normanów, a Dublin stał się militarnym i sądowniczym centrum nowej władzy.
W latach 1376 – 1536, w czasach tzw. Irlandii Anglo – Gealickiej, Dublin i otaczające go tereny zwane Pale były największym obszarem Irlandii, który pozostawał bezpośrednio we władaniu Londynu.



Rozkwit miasta przypada na wiek XVIII. Powołany w roku 1757 Komitet Szerokich Ulic całkowicie przebudował średniowieczny układ urbanistyczny i stworzył szereg nowych, kluczowych arterii i mostów. Najznamienitsza architektura dzisiejszego Dublina pochodzi z tamtego okresu. Chluba miasta – browar Guinessa również został założony właśnie wtedy. Przez prawie sto lat gospodarczej i towarzyskiej prosperity Dublin w niczym nie ustępował najważniejszym ośrodkom miejskim ówczesnej Europy. Okres ten kończy rok 1798, kiedy po nieudanym powstaniu Zjednoczonych Irlandczyków rozpoczął się czas degradacji miasta, które zostało ominięte przez rewolucję przemysłową i straciło status najważniejszego w regionie na rzecz Belfastu.
Duch niepodległościowy nie został jednak w Dublińczykach stłamszony. Przegrane Powstanie Wielkanocne roku 1916, które wybuchło w centrum miasta i spowodowało wiele zniszczeń, uruchomiło bieg wydarzeń, który doprowadził do powstania całkowicie wolnej Republiki Irlandii.




Od połowy lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia Dublin przeżywa drugi okres świetności. Potężne inwestycje budowlane i transportowe, rozwój średniej i małej przedsiębiorczości, niesłabnące zainteresowanie turystów i napływ imigrantów z całego świata sprawiają, że dobitnie widać dziś, że Dublin jest stolicą prawdziwie Europejską










ulica O’Connell jest główną aortą nie tyle nawet samego Dublina ale całej Irlandii ze względu na swoją historię. Kule w pomniku Daniela O’Connella oraz w ścianach i filarach budynku Poczty Głównej są łatwe do zauważenia. Warto dodać, że Dublińczykom, znanym ze swego specyficznego poczucia humoru, nie przeszkadza to że wprost na przeciw niemalże historycznie świętego miejsca jakim jest budynek poczty, znajduje się sklep z nieco wyuzdaną bielizną damską oraz różnymi tematycznymi gadżetozabawkami




Muszę nadmienić iz jest książka z trasami po Dublinie


Dublin. Miejskie opowieści: Historia, Mity, Tajemnice. 24 trasy spacerowe

Co warto zobaczyć w Dublinie ?

Warto zacząć od serca Dublina, miejsca o nazwie College Green. Znajduje się tam budynek Banku Irlandii, będący wcześniej siedzibą parlamentu irlandzkiego podczas panowania brytyjskiego. Na przeciwko tego gmachu jest Trinity College – jedna z najbardziej znanych uczelni na świecie. TC założono w XVI w. jako uczelnię protestancką, która miała kształcić przeciwników papieża. Stała się szybko najważniejszą uczelnią w Irlandii, choć studiowanie w niej, było obłożone ekskomuniką przez kościół katolicki, aż do XX wieku. Studiowali tutaj m. in. Jonathan Swift, Oskar Wilde, Samuel Beckett.





Wychodząc z Trinity udajemy się ulicą Nassau na ulicę Kildare do Muzeum Narodowego. Tam możemy poznać całą historię Irlandii, od przeszłości prehistorycznej, przez czasy celtyckie, średniowiecze, podboje brytyjskie, czasy walki o niepodległość, aż do odzyskania niepodległości w 1922 roku. Jest to niewątpliwie istotne miejsce w Dublinie.





Po wyjściu z muzeum warto pójść dalej ulicą Kildare do parku o nazwie Stephen`s Green, jednego z ładniejszych w mieście.
Spacerując po nim dojdziesz do centralnego placyku, gdzie znajdują się popiersia wybitnych Irlandczyków w tym popiersie patriotki irlandzkiej walczącej w Powstaniu Wielkanocnym 1916 r., Konstancji Markievicz, żony polskiego hrabiego.




Z parku warto udać się do wyjścia zachodniego, którym wyjdziemy na Grafton Street – najbardziej znany deptak Dublina, miejsce opisywane w wielu książkach przez wybitnych pisarzy irlandzkich.Idąc w dół Grafton St., dojdziemy do Trinity, po drodze mijając pomnik Molly Malone, legendarnej przekupki dublińskiej opiewanej w balladach.
Przechodząc obok Trinity, kierujemy się na drugą stronę rzeki, przez O’Connel Bridge. Najważniejszy most w Dublinie, jak mawiają złośliwi, jest szerszy niż dłuższy, po jego przejściu wchodzimy na najważniejszą ulicę Dublina – O’Connell Street. Wita nas na jej początku pomnik Daniela O’Connella, jednego z wielu irlandzkich patriotów.




Idąc z Christ Church wprost na południe dochodzimy po kilkudziesięciu metrach do Katedry św. Patryka, również protestanckiej. W katedrze tej działał m.in. Jonathan Swift, autor „Podróży Guliwera”, którego grób oraz kącik pamięci znajduje się wewnątrz Katedry. Zwracają uwagę groby wielu zasłużonych Anglo-Irlandczyków i Irlandczyków, w tym jednego z prezydentów Irlandii.


Osobną atrakcją dla wytrwałych jest zwiedzenie muzeum browaru Guinness’a. Znajduje się ono przy James’s Street, która jest przedłużeniem Thomas Street West (idąc na zachód od katedry Christ Church – od katedry około 25 min.)
Na tyłach Banku Irlandii rozciąga się schodząca nad rzekę dzielnica pubów, Temple Bar.






Znalazłam tez wpis jednego z blogerów na temat Nawiedzonego Dublina ,warty przeczytania ,więc wklejam :
Nawiedzony Dublin:
Dublin to miejsce nawiedzone. Słynie z wielu mrocznych tajemnic, zbrodni, zjaw i upiorów. Dzisiaj, w dobie lotów kosmicznych i pędzącego stylu życia trudno czasem zdać sobie sprawę, że obok nas toczy się drugie równoległe życie. Życie po śmierci, życie pełne tajemnic, życie wieczne, tych co pokutują lub skazani są na wieczyste męki. Taki Dublin tez istnieje. Jeśli chcesz go poznać warto odwiedzić kilak tajemniczych miejsc.

Kościół Św. Michana, jak głoszą podania został zbudowany przez duńskiego biskupa w 1095 r. na miejscu dawnego dębowego lasu, a dokładniej nad dawnym pogańskim cmentarzyskiem. W XVIII wieku kościół przebudowano, dzisiaj słynie on z maski pośmiertnej wielkiego irlandzkiego patrioty jakim był Theobald Wolfe Tone oraz z organów na których grał Haendel, ćwicząc swoje mistrzowskie dzieło „Mesjasza”. W tym kościele ochrzczony został wybitny filozof Edmund Burke, a także miał miejsce pogrzeb Charlesa Stewarta Parnella. To jednak ta dość powszechnie znana turystyczna strona kościoła. Krypty kryją inne tajemnice. Podziemia kościoła są jednym z najbardziej nawiedzonych miejsc w całej Irlandii. Schodzi się do nich przez dwoje ciężkich stalowych drzwi, po kamiennych schodach. Pomimo, ze w kryptach powinno być raczej chłodno i wiać stęchlizną, tutaj jest ciepło i świeże powietrze bynajmniej nie jest tłoczone przez wentylatory. W bok od głównego korytarza znajdują się liczne wnęki grobowe. Leżą w nich nawet całe pokolenia z jednego rodu, jedna trumna na drugiej, niektóre trumny wraz z upływem lat skruszały i pod ciężarem zwłok zapadły się na te leżące niżej, tworząc mieszaninę kości, czaszek, wymieszanych kończyn. Swoiste łączenie się rodzinnych resztek po śmierci, istny Dance Macabre! Co ciekawe szkielety czy tez trumny, które można oglądać w podziemiach pochodzą sprzed 500 lat! Te właśnie najstarsze o dziwko są najlepiej zachowane, gdyż ciała uległy swoistej mumifikacji. W tym dość niesamowitym miejscu jedynymi żywymi istotami są pająki, masa pajęczyn na ścianach, spowijająca trumny i kości, to swoisty znak przemijania, nieubłaganego upływu czasu. Niektóre trumny są otwarte, zwłoki leżą z głowami odwróconymi na bok, tak jakby właśnie zasnęły. Jedna z mumii to zwłoki mężczyzny, jego nogi są skrzyżowane, to tradycyjny pochówek krzyżowca, który brał udział w wyprawach do Palestyny. Stan zachowania zwłok, jest tak doskonały, ze można nawet zbadać paznokcie zmarłych kilkaset lat temu! Kiedyś nawet można było nieboszczyka dotknąć, dzisiaj już nie wolno, gdyż wielu turystów zabierała sobie ich kości jako pamiątki, dość makabryczne pamiątki. Zastanawiające jest jak to możliwe, ze w tym akurat miejscu jest tak wspaniały mikroklimat powodujący znakomite zachowanie zwłok? Uważa się, ze to zasługa resztek dębowego lasu, na miejscu którego zbudowano kościół. W 1853 roku pochowano w kryptach dwóch braci Sheares, Johna i Henry’ego, których ścięto sto lat wcześniej. Ich zwłoki leżą tam z głowami położonymi w nogach, symbolicznym pochówku ściętych. Krąży wiele opowieści o tajemniczych głosach, szeptach i lodowatych dotknięciach na karku zwiedzających podziemia. Coś w tych mrocznych kazamatach z pewnością jest. Więzienie Kilmainham to nieczynny zakład karny powstały w 1796 roku i istniejący jako więzienie do 1924. Miejsce wielu drastycznych dramatów, śmierci skazańców, świadek pobytu wielu zbrodniarzy. Tutaj stracono przywódców Powstania Wielkanocnego co upamiętnia specjalne miejsce gdzie ich rozstrzelano. W latach ’60 XX wieku grupa zapaleńców postanowiła przywrócić więzienie pamięci, jej jednym z animatorów był Dan Megill, który stał się jakby kustoszem powstającego wówczas z trudem muzeum. Mieszkał on w mieszkaniu na terenie więzienia z widokiem na miejsce gdzie stała szubienica. Pewnego dnia, kiedy wieczorem szykował się do snu, zauważył, ze światła w kaplicy więziennej się zapaliły, a na pewno je wcześniej zgasił. Poszedł i zgasił je ponownie, ale jak tylko wrócił do mieszkania światła znowu były zapalone. Tak trzykrotnie gasił a ktoś zapalał światło w kaplicy. Ktoś tam musiał być. Inny przypadek snujących się po winieniu zbłąkanych duszach miał miejsce w czasie remontu winienia, kiedy to jeden z malarzy został nagle rzucony podmuchem wiatru o ścianę, poobijany, z trudem zszedł z murów, był tak przerażony nagłym wydarzenie, ze nigdy już do więzienia nie wrócił. Tego dnia nie było chmurki na niebie, ani nawet najlżejszego wiatru! Inny przypadek tajemniczych głosów zdarzył się w tzw. „Korytarzu 1916” gdzie jeden z pracowników usłyszał ciężkie kroki na schodach, które znajdowały się za nim. Był przekonany, że to jeden z jego kolegów, gdy się odwrócił na schodach nikogo nie było, a tajemnicze kroki rozbrzmiewały już wyżej. Jak mawiał wspomniany już Dan Megill „ nie ma co się obawiać tych, którzy tutaj siedzieli, oni zwiedzającym czy pracownikom nie zrobią krzywdy, bo w ten sposób trwa o nich pamięć, inna sprawa z żołnierzami i strażnikami, ci mogą być z takiego obrotu sprawy niezadowoleni” tak wiec każdy odwiedzając więzienie Mozę wsłuchać się w to co szepczą mury, albo zatrzymać się na chwilę i wsłuchać w odgłos tajemniczych kroków.

Nie sposób mówić o nawiedzonych miejscach czy też i ludziach nie wspomnieć o „Drakuli”, Bram Stoker autor tej legendarnej ksiązki żył w Dublinie w XIX wieku. Urodził się w 1847 r. najgorszym roku Wielkiego Głodu, często nazywanym ‘Black 47’. Jako mały chłopiec bawił się na swoistym placu zabaw – cmentarzu Ballybock. Stąd do Drakuli już bardzo blisko! College of Physician to jedno z bardziej mrocznych miejsc Dublina, gdzie młodzi adepci medycyny poznawali tajniki anatomii. W latach 1786-1803 dr Samuel Clossey prowadził tutaj swoje sekcje zwłok dla studentów. Szokował ich wówczas udowadniając poprzez cięcie ludzkich ciał w plasterki że jesteśmy niewiele więcej aniżeli kawałkiem mięsa, jak na przełom XVIII i XIX wieku bardzo śmiałe twierdzenie! Sekcje zwłok były tak popularne, ze studenci medycyny nieraz wyprawiali się na cmentarz Glasnevine i wykopywali świeże zwłoki z grobów aby mieć materiał sekcyjny. Miejscem niezwykle nobliwym i powszechnie znanym w Dublinie jest Shelbourne Hotel. Ten ekskluzywny hotel to tez miejsce nawiedzone. Tutaj w 1965 r., w pokoju 256 (niektóre źródła podają 526) medium Sybil Leek nawiązała kontakt z duchem Mary Masters. Powiedziała ona, iż jest ofiarą epidemii cholery z 1791 r., i że mieszkała w tym miejscu gdzie jest dzisiejszy hotel. Faktycznie, domy pod budowę hotelu zostały zburzone w 1824 r., a ciekawym elementem tej historii jest fakt, ze panieńskie nazwisko matki medium, czyli Sybile Leek, brzmiało Masters! Przy Ely Place, gdzie mieszkało w XIX wieku wielu dublińskich notablów i elity miasta, pod numerem 6 mieszkał John „Black Jack” Fitzgibbon, earl of Clark (1746-1802), zasłynął on z tego, iż jednego dnia nakazał powiesić 13 ludzi, głosząc przy tym, iż postara się tak „wykastrować” strachem Irlandczyków jak koty, żeby się już nie mogli rozmnażać. Jego okrucieństwo wróciło do niego po pewnym czasie, sam został faktycznie wykastrowany w pewnym tureckim burdelu! Przeżył i zmarł znacznie później żyjąc ze świadomością przekleństwa jakie na niego spadło. Podczas jego pogrzebu przyszło ku zaskoczeniu wielu żałobników, jak na pogrzeb tak nielubianej osoby, dźwigali oni małe worki. W trakcie pogrzebu, żałobnicy opróżnili zawartość worków wprost na trumnę, były to dziesiątki zdechłych kotów. Park św. Kevina to kolejne nawiedzone miejsce w mieście. Znajdował się tutaj pierwotnie cmentarz, stąd m.in. studenci medycyny wykopywali również nieboszczyków, żeby uczyć się anatomii, podobnie jak z Glasnevine. Jeden zwłaszcza był znany to George „Crazy Crow” Hendricks, w XVIII wieku był za dnia tragarzem i nosił zwłaszcza instrumenty muzyczne, a w nocy wykopywał zwłoki na zamówienie. Porośnięte pluszczem ruiny koscioła w parku to miejsce gdzie ponoć i dzisiaj można spotkać ducha biskupa Dermota O’Hurley’a, który został stracony, ponoć często pojawia się w drugiej połowie lipca! Wreszcie miejscem, które uznawane było za przeklęte w Dublinie było jego samo centrum, a mianowicie wzniesienie od Christ Church do kościoła św. Audeona (polski kościół). To wzniesienie było nazywane przeklętym, a wręcz nawet krótko „PIEKŁEM”! Istnieje nawet ogłoszenie w jednej z gazet z XVIII wieku, w którym napisano „Pokoje do wynajęcia w Piekle. Preferowani prawnicy”. W pobliżu piekielnego wzniesienia (po południowej bardziej stronie) znajduje się pub „Darky Kelly’s”. Kelly była to matrona prowadząca dom znany jako „The Maiden Tower”, wiadomej profesji jak się rozumie. W tym właśnie budynku znajduje się dzisiejszy pub. Krążą opowieści o tajemniczym „labiryncie’, w który „wpadli policjanci, którzy wtargnęli z niespodziewaną rewizją w poszukiwaniu nieobyczajnych kobiet. To ten „labirynt” spowodował, ze spędzili w tym domu nadzwyczaj dużo czasu jak się później tłumaczyli ze swojej niezrozumiale długiej nieobecności…. Sama Darky Kelly została stracona pod zarzutem zamordowania swojego dziecka, którego ciała nigdy na dobrą sprawę nie znaleziono. Skazał ją niejaki Simon Luttrell, szeryf Dublina, który prawdopodobnie należał do satanistycznego stowarzyszenia Hell-Fire Club i sam prawdopodobnie był ojcem dziecka….Na zakończenie warto wspomnieć o jeszcze jednym miejscu, nawiedzonym i pełnym zbrodni, miejscu złodziei, morderców, prostytucji czyli całego przekrojowego pitavalu Dublina, to Smithfield. Jeszcze 20 lat wstecz był to teren gdzie lepiej było nie chodzić, dzisiaj został rewitalizowany, tu działał słynny jednonogi morderca do wynajęcia „Billy the Bowl” czy tez „Prince Hackball” król kieszonkowców.

Spacerując wieczorową pora po mieście w wielu miejscach, gdzie są cmentarze, stare kościoły czy tez mroczne zaułki mogą pojawić się tajemnicze postaci i zabrzmieć dziwne głosy, warto o tym więcej poczytać w najnowszej książce Dave’a Walska „ Haunted Dublin” (2008) opisującej wiele innych tajemniczych wydarzeń i miejsc jakie w Dublinie zaistniały. Drugie, równoległe życie miasta trwa na dobre.




https://agajavi.wordpress.com/2009/02/01/cmentarz-glasnevin/
http://www.shamrock.internetdsl.pl/kultura/patryk.htm

Jest dużo ,dużo jeszcze do zwiedzenia ,więc nic nm nie pozostaje tylko wrócić
I mam nadzieję ze na dlużej